Chustonoszenie dla początkujących – FAQ

Weekend majowy coraz bliżej i zdecydowanie odczuwam to po liczbie konsultacji chustowych „na wczoraj”! Wspaniale wiedzieć, że coraz więcej rodziców przekonuje się o zaletach takiego noszenia dzieci – również w kontekście aktywnego spędzania czasu.

Korzystając z okazji chciałabym podzielić się z Wami odpowiedziami na kilka najczęściej zadawanych pytań podczas takiej konsultacji chustowej. A jednocześnie zwrócić Waszą uwagę na to, co najważniejsze zaraz po bezpiecznym noszeniu naszego dziecka – czyli na wygodę rodzica 🙂

Kiedy mogę zacząć chustować moje dziecko? (z perspektywy dziecka)

Jest to pytanie, które zadaje sobie spora część rodziców. Wynika ono z jednej strony z potrzeby częstego noszenia noworodka na rękach i związanego z tym dyskomfortu, przy jednoczesnej obawie o bezpieczny rozwój maluszka.

Odpowiedź jest prosta – jeśli rodzic ma potrzebę chustowania, a dziecko urodziło się zdrowe i nie ma przeciwwskazań natury medycznej – zaczynamy przygodę z chustonoszeniem. (Każdy doradca chustowy z prawdziwego zdarzenia przed konsultacją chustową wysyła do klienta ankietę z pytaniami na temat zdrowia dziecka i mamy).

Ostrożniejszych lub niepewnych rodziców zawsze jednak zachęcam do zasięgnięcia opinii pediatry albo poczekania z chustowaniem do końca okresu noworodkowego (pierwszy miesiąc życia) lub oceny stawów biodrowych (USG). W przypadku wystąpienia jakichkolwiek asymetrii, czy problemów związanych ze wzmożonym napięciem mięśniowym zawsze zalecam konsultację z fizjoterapeutą. 

Na pewno chustowania nie należy traktować, jako jakiegoś „ryzykownego” sposobu noszenia dziecka! Warunkiem jest prawidłowe zamotanie w chustę z uwzględnieniem naturalnej budowy noworodka, stabilizacji główki i symetrii ułożenia. Chustowanie, co doradcy chustonoszenia powtarzają do znudzenia, NIE JEST PIONIZOWANIEM dziecka.

Kiedy mogę zacząć chustować? (z perspektywy rodzica)

Mówiąc o rodzicu mam oczywiście na myśli przede wszystkim mamę 🙂 Otóż będę stała trochę w sprzeczności z poprzednim akapitem, gdyż uważam, że jeśli młoda mama nie MUSI chustować od pierwszych dni swojego malca, to im później zacznie, tym lepiej. Jestem doulą, wspieram kobiety również w okresie połogu, i bardzo, ale to bardzo zależy mi na tym, aby kobieta po porodzie miała możliwość pełnego powrotu do formy, bez niepotrzebnego obciążania mięśni dna miednicy, kręgosłupa, itp. Dotyczy to w jeszcze większym stopniu kobiet po operacji cesarskiego cięcia. 

Co jednak w przypadku mamy, jeszcze w połogu, której maluch jest „nieodkładalny” i spędza długie godziny na jej rękach? Co w przypadku kobiet, które nie mogą liczyć na wsparcie osób bliskich, a jeszcze na dodatek mają starsze dzieci w domu? Za każdym razem decydujemy na podstawie sytuacji indywidualnej! Czasem mimo ideału, do jakiego dążymy (czyli leżenie dla kobiety w połogu) wybór chusty jest najlepszym sposobem noszenia dziecka – uwalnia ręce młodej mamy, odciąża kręgosłup, zapewniając jednocześnie bliskość, której tak pragnie maluszek. I zawsze, ale to zawsze powinna to być świadoma decyzja rodzica.

Jakie wiązanie i jaką chustę wybrać dla mojego dziecka? 

Jakie wiązanie, jaką chustę? Kółkową, tkaną, czy elastyczną? (A może nosidło?) A jaki splot? Skośnokrzyżowy, czy może żakard? Czysta bawełna, czy z domieszkami? Wiele pytań pada jeszcze przed umówieniem konsultacji chustowej! I tutaj Was zawiodę, nie udzielając jednoznacznej odpowiedzi. Bo o ile na przykład mogę powiedzieć, że dla noworodka wskazany będzie tzw. „kangur”. gdzie malec ma zapewnione nie tylko prawidłowe podwinięcie miednicy, ale też nie mamy ryzyka zbyt szerokiego ułożenia nóżek, a dodatkowo jest to wiązanie, w którym nie ma bezpośredniego ucisku chusty na brzuch mamy i jest więcej miejsca na karmiący biust… to i tak dopiero w trakcie nauki chustowania widzimy jak w praktyce ułoży się maluch „na” danym rodzicu. Liczy się budowa dziecka, ale też budowa rodzica. Bywa też, że rodzic, czy dziecko mają swoje indywidualne potrzeby, na które staramy się odpowiedzieć dobierając najlepsze wiązanie.

Bez wątpienia też rodzaj wiązania zależy od wieku i rozwoju naszego malucha. Od tego, czy będzie tylko spać w chuście, czy już uważnie obserwować świat. No i od wagi malucha – warto zdecydowanie większego niemowlaka przerzucić na plecy!

Co do materiału, z której wykonana jest chusta, to bawełna 100% o splocie skośnokrzyżowym jest dobrym początkiem. Oprócz wyjątkowych przypadków (kiedy na przykład mama ma ograniczenia ruchowe, problemy z nadgarstkami, itp.) nie rekomenduję chust elastyczych, czy nosideł dla najmniejszych maluchów. I na pewno unikajmy tzw. pościelówek – z bawełny tkanej jak prześcieradło. Ani się to dociąga, ani poniesie. Niestety czasem rodzice dostają taki „prezent” zanim jeszcze maluch pojawi się na świecie 😉

Czy jak dziecko płacze przy wkładania w chustę, to znaczy, że nie lubi chustowania? 

Jest pewnie jakiś odsetek maluchów, które mimo naszych szczerych chęci chusty nigdy nie polubią. Ale sam płacz dziecka przy wkładaniu do chusty i dociąganiu bywa czymś naturalnym! To nowa sytuacja nie tylko dla niego, ale przede wszystkim dla początkującego rodzica. Taki malutki noworodek, czy niemowlak wyczuwa naszą niepewność i spięcie. Pamiętajcie, że dziecko również UCZY SIĘ chustowania 🙂 Im częściej będziemy czynność powtarzać, tym większa nasza wprawa i pewność siebie. A za tym przyjdzie przyzwyczajenie malucha. Zwykle porządnie dociągnięty maluch i wybujany szybciutko usypia 🙂

Jak długo mogę nosić dziecko w chuście?

To pytanie pada zwykle pod koniec konsultacji. W przypadku noworodka odpowiedź jest jasna – od karmienia do karmienia, od przewijania do przewijania. Naprawdę rzadko udaje się dłużej! 😉 Warto dodać, że zachowanie dziecka w chuście zmienia się wraz z wiekiem. Będą takie malce, które tolerować chustę będą tylko na czas snu, a są i takie, które chętnie w chuście posiedzą dłużej.

Bardzo ważna jest tutaj również wygoda i zdrowie samego rodzica! Widuję czasem drobne, niskie mamy, które chustują z przodu całkiem spore półroczniaki. I widać gołym okiem, że każdy krok to już niemały wysiłek, miednica wysunięta do przodu, kręgosłup wygięty… Przerzucenie dziecka na plecy, a może jednak wózek, nosidło albo większe zaangażowanie tatusia w noszenie? Warto zadać sobie takie pytanie!

Noszenie w chuście – BHP rodzica 

Na koniec chciałam zwrócić uwagę na istotny aspekt noszenia w chuście. Znowu pod kątem młodych mam 🙂 Jak już zachustujemy malca, uwolnimy ręce, to często mamy takie poczucie: „MOGĘ WSZYSTKO!”. Wiem o czym mówię, bo sama to przeżyłam przy moim refluksowym pierworodnym 😉 I w konsekwencji podejmujemy się często np. zadań domowych, które za bardzo nas obciążają – bo już jeden „słodki ciężar” mamy na brzuchu albo na plecach. Albo wychodzimy na zbyt forsowny spacer (bez wózka), czy wnosimy po schodach dodatkowe zakupy. Pamiętajmy, że chusta chociaż jest świetnym ułatwieniem w życiu codziennym i lepiej rozkłada ciężar naszej pociechy – nie niweluje go! Korzystajmy z chustowania, ale pamiętajmy też o naszym zdrowiu 🙂

ikona doulaNova

 

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: