Urodziłaś? No to znikaj!

Mam wrażenie, że to nie tylko mój przypadek! Rozmowy z wieloma kobietami, które wspieram w okresie okołoporodowym, spotkania w klubie młodej mamy, czy pogaduszki ze znajomymi potwierdzają, że u nas kobiety po porodzie zaczynają znikać…

Na moje oba porody nie mam co narzekać. Pierwszy – planowa cesarka – odbyła się bez komplikacji. Drugi poród dwa lata później – udany VBAC. Jednak to, co działo się potem, i za pierwszym, i za drugim razem, było dla mnie sporym zaskoczeniem… Również dlatego, że nie zadałam sobie wiele trudu, aby odpowiednio przygotować się do połogu! Tym chętniej teraz angażuję się w edukację okołoporodową i uświadamiam kobietom, że troska o siebie w połogu to nie tylko ich prawo. To również obowiązek!

Jeszcze w szpitalu

Preludium – na pooperacyjnej po cesarce

Na początek dostaje się worek z lodem, który jakiś „anioł” kładzie Ci na brzuchu. Ale niedługo potem, kiedy prosisz o kolejny dowiadujesz się, że to jednorazowa przyjemność. I pierwsza nauka – ból w połogu, to nie jest jakieś wielkie „halo”. Rozejrzyj się! Wokół leżą takie same kobiety, jak ty.

Obchód ginekologiczny

Jeśli ktoś zadaje Ci na sali poporodowej zdawkowe pytania o samopoczucie i spogląda na ciebie z odległości ok. 2 metrów, to znaczyć to może tylko jedno. Jest właśnie obchód ginekologiczny. A ty jesteś w całkiem niezłej formie, bo inaczej nie byłabyś w stanie siedzieć i sensownie odpowiadać.

To wtedy chyba poczułam po raz pierwszy, że zaczęłam naprawdę znikać. Wbrew pozorom, oczy lekarzy zwracają się wtedy ku obliczu położnicy, a nie w dół, ku kroczu, czy ranie po cc. Charakterystyczna jest również odległość, którą zachowuje personel medyczny na obchodzie. Jest ona uzależniona od wielkości pokoju, w którym leży pacjentka. W końcu nie da się odsunąć dalej, niż do ściany, która jest za plecami… (Kwestię obchodu ginekologicznego omawiałam swego czasu z inni kobietami i zdaje się, że nie  jest to wyłącznie moje doświadczenie…)

Po powrocie do domu

Połóg jaki jest każdy widzi. Odchody połogowe, nocne poty, ból piersi w nawale, obolałe krocze… Tak było, jest i będzie. Ale jeśli coś więcej ciebie niepokoi, to pamiętaj – kontrola za 6 tygodni!

I nawet jeśli w tym okresie sen z powiek spędza ci wygląd Twojego krocza, problemy z wypróżnianiem, czy popuszczanie przy kaszlu, to trzeba grzecznie poczekać. Położna środowiskowa jest zazwyczaj miła i cierpliwie słucha, ale nieproszona, nie będzie proponować obejrzenia szwów założonych na krocze, czy rany po cc! Bo z raną po cc, to bardzo proszę, ale jeśli coś niepokoi to jedziemy z powrotem do szpitala!  Ważne jest dziecko, ile przybiera, ile mokrych pieluszek, czy mamusia aby karmi w nocy i nie rzadziej, niż co 3 godziny?

A czy mamusia w ogóle sypia? Kiedy ostatnio jadła, czy coś nie boli? Czy nie boi się zostawać sama z dzieckiem? Takie pytania padają już znacznie rzadziej. Mamusi nie wolno dźwigać, ale dziecko „to słodki ciężar”. Mamusia niby powinna dbać o siebie, ale na początek to za gimnastykę wystarczy znoszenie i wnoszenie wózka na trzecie piętro. Teraz mamusia, kiedy wykształciła się na doulę wie dużo więcej i informuje inne kobiety, że są fizjoterapeutki ginekologiczne… I że brzuszki po porodzie to domena małżonki pewnego znanego piłkarza.

A kontrola ginekologiczna po połogu? Faktycznie jest. Tylko lepiej się wcześniej wyedukować, aby przypomnieć lekarzowi o cytologii, badaniu piersi, a może też badaniu hormonów tarczycy? Terapia nietrzymania moczu? Bardzo proszę! Tylko proszę nie mieć złudzeń, że na NFZ! Jakieś dolegliwości? „No przecież pani rodziła!”

Rodzina i przyjaciele

Dzielą się na dwa typy. Na takich, co się od razu napraszają z pierwszą wizytą oraz takich, którzy zadzwonią do was dopiero, kiedy dziecko skończy roczek.

A kiedy rodzina już przyjdzie, to prosto do uroczego maluszka. „A gu, gu, gu!” i na rączki może, ale nie na zbyt długo, bo przecież najlepiej to u mamy. Prezenty dla noworodzia obowiązkowe. Kolejny bodziak, grzechotka. Herbatki chętnie się napijemy. Poplotkujemy o tym i owym. Mamusia na jednym półdupku siedzi (no bo to krocze…), mleko bluzkę moczy, ale dzielnie trwa na posterunku i jeszcze herbatki dolewa. Pytania o samopoczucie mamy padają niezbyt często. No bo to trochę nie jest temat na small talk – krew, bolące krocze i poranione sutki? Za to o kupkach, bączkach dzidzi i ulewaniu  – o tym możemy opowiadać godzinami!

Pytanie „czy możemy coś dla ciebie kobieto w połogu zrobić?” pada nader rzadko… A jeśli to z ust innej młodej empatycznej mamy, znajomej położnej albo zakręconej na punkcie rodzenia douli.

Możemy to zmienić!

Może nie odczułabym swojego „znikania” tak dotkliwie, gdyby nie poprzednie dziewięć miesięcy. Te nieustające kontrole u ginekologa prowadzącego ciążę. Pobieranie krwi,  USG, KTG. Zgodnie z zaleceniami od 40 tygodnia ciąży – co 2-3 dni kontrola! A potem? Urodziłaś? No to znikaj!

To nie jest tekst skierowany przeciwko komuś. To nie jest złośliwa krytyka personelu medycznego, rodziny, znajomych, przypadkowych ludzi. To próba zarysowania pewnego problemu społecznego, który ma wpływ na jakość naszego macierzyństwa. Od pierwszych dni. Tymczasem na temat połogu często brakuje czasu na szkołach rodzenia. W poradnikach dla kobiet przygotowujących się do porodu rozdziały dotyczące połogu nie zajmują więcej niż 10% książki! Tymczasem poród to tylko kilkanaście godzin w porównaniu z blisko 2 miesiącami rekonwalescencji połączonej z opieką nad noworodkiem (oraz starszymi dziećmi, jeśli są w domu)… To jest czas, którym trzeba umieć zarządzić.

Wierzę, że jest sposób, aby to zmienić! O ile nie jesteśmy w stanie szybko wpłynąć na to, co się dzieje z powodów strukturalnych w szpitalach położniczych oraz opiece zdrowotnej, to możemy i powinnyśmy działać dla swojego własnego dobra w naszym najbliższym środowisku. Mamy prawo zadbać o siebie w połogu! Zatroszczyć się o właściwą opiekę ze strony położnej środowiskowej, zaangażować rodzinę do pomocy, a może zatrudnić doulę połogową? Bo kobieta, która jest wspierana w swojej rekonwalescencji po porodzie, z większą radością i zaangażowaniem wchodzi w rolę matki. Zmęczenie, problemy zdrowotne, ból, to wszystko odbija się na naszym późniejszym życiu, kolejnych ciążach, opiece nad potomstwem. Depresja poporodowa potrafi przecież wynikać również z warunków, w jakich funkcjonuje młoda mama.

Dlatego już 25-ego listopada zapraszam Was serdecznie na pierwszy z moich warsztatów połogowych w kawiarni Spacerówka w Warszawie. Bo edukacja to podstawa. Zmieniajmy razem naszą rzeczywistość! Dla siebie i innych kobiet. I niech połóg przestanie być społecznym tabu!

Połóg - czas dla Ciebie, warsztaty dla kobiet w ciąży, warsztaty z doulanova

Masz pytania, chcesz się zapisać na moje warsztaty lub zajęcia indywidualne? Zapraszam do KONTAKTU! 🙂

δ

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: